Topics

Upadający hegemon i historyczna szansa

26.09.2021

Na naszych oczach rozpada się światowy ład jednobiegunowy. Słabnie on już od dawna (od 11 września 2001 roku), ale to właśnie rok 2021 ze szczytem niegasnącej pandemii koronawirusa, przyniósł pewne symboliczne wydarzenia, które świadczą o tym, że kres jednobiegunowości jest już nieunikniony. Już Donald Trump godził się na ład wielobiegunowy, nalegając tylko, by Stany Zjednoczone miały w jego ramach szczególny status. Było to dążenie całkowicie racjonalne i odpowiedzialne. Ale Trump został tak naprawdę obalony. Jego obalenia dokonali ci fanatyczni zwolennicy globalizmu, z którymi walczył on w swoim kraju.

O koronawirusie

18.07.2021

Gdy dyskutowano o tym czy koronawirus istnieje, czy nie; o tym czy jest niebezpieczny, a nawet śmiertelnie niebezpieczny, czy nie, stałem (i nadal stoję) na następującym stanowisku: COVID jest śmiertelnie niebezpieczny, to nie zwykły wirus, lecz coś w rodzaju dżumy nowego pokolenia. Dlatego popierałem: a) lockdown; b) noszenie masek; с) izolację; d) opuszczanie miast; e) rezygnację ze spotkań i kontaktów; f) zamknięcie wszystkiego, co może (i powinno) być zamknięte; g) zakaz przemieszczania się; h) rezygnację z podróży i wielu innych rzeczy. Wszystko to decyzje niewygodne, nieprzyjemne i trudne, lecz w obliczu dżumy uzasadnione.

Dyktatura liberalizmu 2.0. – rozmowa z prof. Aleksandrem Duginem

18.06.2021

Jak już powiedziałem, ideologia polityczna nie może istnieć bez dystynkcji przyjaciel – wróg. Traci ona wówczas swoją tożsamość. Pozbawienie się wroga równoznaczne jest z ideologicznym samobójstwem. Ukryty i niezdefiniowany wróg nie wystarczał do legitymizacji liberalizmu. Liberałowie nie mieli wystarczającej siły przekonywania jedynie w oparciu o demonizowanie Rosji Putina i Chin Xi Jinpinga. Co więcej, uznanie, że formalny, ustrukturyzowany ideologicznie wróg istnieje wyłącznie poza liberalną strefą wpływów (demokracją, gospodarką rynkową, prawami człowieka, globalną technologią, totalnym usieciowieniem etc.) po stwierdzeniu momentu jednobiegunowego na początku lat 1990., byłoby równoznaczne z przyznaniem się do błędu. A zatem ten wewnętrzny wróg pojawił się w samą porę, dokładnie wtedy, gdy był najbardziej potrzebny. Był nim Donald Trump. Uosabiał on różnicę pomiędzy liberalizmem 1.0 a liberalizmem 2.0. Początkowo podejmowano próby wykazania związków pomiędzy Trumpem a „czerwono-brunatnym” Putinem. Poważnie zaszkodziło to jego prezydenturze, lecz było ideologicznie niespójne. Było tak nie tylko z uwagi na brak rzeczywistych jego relacji z Putinem i ideologiczny oportunizm Trumpa, ale również ze względu na to, że sam Putin jest w rzeczywistości bardzo pragmatycznym realistą. Podobnie, jak Trump, jest on populistą wyborczym; jest też raczej oportunistą, tak naprawdę niezainteresowanym kwestiami światopoglądowymi. Retoryka przedstawiania Trumpa jako „faszysty” była równie absurdalna. Przez to, że jego rywale polityczni używali jej zdecydowanie zbyt często, stworzyła ona wprawdzie pewne kłopoty dla niego, ale również okazała się niespójna. Ani sam Trump, ani jego ekipa nie składała się z „faszystów” czy przedstawicieli jakichkolwiek tendencji skrajnie prawicowych, które w społeczeństwie amerykańskim były od wielu lat marginalizowane i przetrwały wyłącznie jako rodzaj libertariańskiego rezerwatu czy kiczowatej kultury.

Ameryka, Rosja, Niemcy a sprawa polska

17.06.2021

Stwierdzenie, że PiS z powodzeniem skłóca nas ze wszystkimi sąsiadami, Bałtyku nie wyłączając – jest oczywiście prawdziwe. Trzeba też jednak przyznać, że jest to stan odpowiadający z grubsza naszym naturalnym, prostym instynktom narodowym.

Dugin i jego krytycy

26.04.2021

Pojawiały się też „zarzuty”, że Dugin niczym nie różni sie od globalistów, tylko że chce jeden duży globalizm zastąpić kilkoma małymi, a w ogóle to chce likwidacji państw narodowych etc. Prawie wszyscy zaś, nawet chwaląc to, co Dugin pisze, podkreślali jedno – ale po co te pochwały pod adresem Donalda Trumpa?

Manifest Dugina a Odkupienie

15.04.2021

Przecież tutaj chodzi o ocalenie człowieka, tradycyjnych społeczeństw i wreszcie naszej chrześcijańskiej tożsamości, której gwarantem nie jest jakiś konkretny naród, lecz wspólnota opierająca się na Bogu – Stwórcy tego świata.